Ahorn


Mein Beitrag für DND2020 – #33

Gibt es was Schöneres, als ein ausgewachsene, Ahornbaum an sonnigen Herbsttag? Bestimmt, aber gerade an dem Tag habe ich nichts Schöneres gefunden.

Nach lange Regenzeit endlich kam in dem richtigen Moment die Sonne raus. Rechtzeitig ist auch meine neue Linse nach Hause eingetroffen,
TTArtisan… bis dato eine unbekannte Marke für mich, die aber ganz interessante, ersetzt wird Sie Walimax pro Linse. Seitdem ich auf EOS R gewechselt habe, konnte ich mich mit dem alte Walimax Fisheye nicht mehr Einfreuden. Inzwischen habe ich auch den Diederichs Tempel mit der Linse (zum Teil) aufgenommen, und der erste eindruck ist … Grandios.
Glaube de TTAArtisan, wird öfter im Einsatz kommen als ich vorerst gedacht habe.

Herbst im Bergischen Land


Noch ein paar Tage und der goldene Herbst wird uns verlassen. Letztes Jahr habe ich diese wunderschöne Zeit voll verpennt. Diesmal wird mir das nicht passieren.
Aus der gestrige Ausflug habe ich viele interessante Bilder. Hier ein paar davon

Ich weiß nicht wieso … aber der Diederichs Tempel an Müngstener Brücke habe ich von ganz nah nie gesehen. Der Tempel selbst ist ganz ähnlich wie das Diederichs Tempel an Schloss Burg. Aber weit nicht so Interessant. Auch der zustand selbst hat viel zu wünschen übrig, Bierflaschen und andere Hinterlassenschaften beweist das ist trotz allem, sehr beliebt von Jugendlichen und Wanderer. Bei dem Ausblick wie man dort hat, ist auch nicht verwunderlich

Jak powstaje Panorama ( Diederichstempel)


Czas na Text Tylko po polsku …albo lepiej mówiąc Łamaną polszczyzna.

Przedstawiając moja Panoramę „Diederichstempel“ otrzymałem na FB Grupie „Moim Okiem w Kadrze” tyle miłych komentarzy i pytań dotyczących tworzenia tego typu Fotografie ze postanowiłem napisać ten krótki opis.

Panoramy jest techniką znaną już od dawna w Malarstwie. Na pewno wielu z was słyszało albo nawet było już we Wrocławiu, gdzie wystawiana jest 360° Panorama Racławicka.
Meister werk, który po prostu każdy musi kiedyś zobaczyć.
W czasach Fotografie, powstanie takich „Obrazów” stawało się coraz to łatwiejsze. I dziś każde duże miasto w Europie, przedstawia 360° Panoramy swoim gościom, budząc w nich podziw i zachwycenie. Mnie zaraziły stare Fotografie w Formie Panoramy. Nie całkiem 360°, ale wystarczająco szerokie, ażeby się zachwycić i chcieć samemu umieć takie tworzyć.


Digitalna Fotografia ułatwiła mojemu zachwyceniu. Zacząłem robić pierwsze kroki, gdzie jeszcze wszystko powstawało w Photoshopie … a zdjęcia najczęściej z ręki rzadko kiedy pasowały do siebie. Z biegiem czasu o wiele prężniejsi ode mnie Ludzie znaleźli w tej Formie Fotografie swoja szanse … pisano Programy do składania zdjęć, które wielogodzinna Prace na Photoshopie skracalo w zależności od ilości Zdjęć i Komputera, jaki się posługiwali do paru minut.
Dzisiaj każdy Normalny Kowalski może zrobić taka Panoramę swoja Komórką. Prawie każda Komórka ma taka opcje w sobie. Fotografując i obracając się przy tym dookoła swojej osi, można zrobić w parę sekund, Panoramę Okolicy. Kto ma trochę pieniędzy na boku, za parę €uro można kupić mała 360° Kamerę, która nie tylko Fotografie, ale tez i Video tworzyć może. Robienie Panoram w formie, jaką ja robię, staje się powoli przeżytkiem. Wypychanym przez coraz to doskonalsze narzędzia, jakim na przykład staje się dzisiaj Drona.

Ale jak powstaje taka Panorama
Tworząc zdjęcia Krajobrazu, nie trzeba za dużo uważać … dalsze obiekty nakładają się ze sobą, nawet wtedy jak się robi te zdjęcia z ręki. Prawdziwe problem zaczynają się dopiero, jak fotografujące Obiekty położone są całkiem blisko. Kościelne Halle, Pokoje czy jak tutaj ten Tempel. W takich Pracach zaczyna się problem Paralaxy, który tylko przy pomocy specjalnego Adapteru na Statywie można skutecznie wyeliminować. Bez tego jest „bezbłędna“ 360° Panorama w sumie niemożliwa. Za moich początków, próbowałem taki adapter sobie samemu wykonać, próbując w ten sposób uniknąć niemałych koszty. Po wielu nieudanych probach w końcu udało mi się uzyskać prawie 100% wyniki. Ale Adapter był duży i ciężki co nie należało do przyjemności jego ze sobą nosić. Dzisiejsze kupne adaptery są o wiele doskonalsze i przede wszystkim o wiele lżejsze.

20201025-DiederichsW czym taki Adapter pomaga? – Krótko mówiąc dzięki niemu możemy ustawić ustawia Aparat nad osia obrotu. W sumie pozioma os obrotu jest się w stanie osiągnąć bez problemu. Każdy Statyw ma Stativkopf (brakuje mi polskiego Słowa), który trzyma Kamerę nad osia Obrotu … teraz tylko odpowiednio daleko wystarczy ustawić Aparat, ażeby osiągnąć odpowiedni punkt Obrotu w zależności do Obiektywu, jaki się używa. Do tego właśni potrzebny jest taki Adapter … dzięki któremu zdjęcia po przesunięciu pasują do siebie bez Problemowo.
Mając Fotograficzny Materiał reszta to zabawa na Komputerze, z Programem który nam takie Zdjęcia poskłada w jedno Zdjęcie np. na ścianę albo Virtualna Realitet dla Internetu. W sumie bulka z masłem jak się ma odpowiedni sprzęt

Ostatnie parę slow
Przedstawione tutaj zdjęcia …to jedna i ta sama Panorama trochę inaczej przedstawiona i trochę Kolorystycznie zmieniona (żeby nie było nudno).
Poskładana z 50 Zdjęć Przy składaniu Parę z nich mogłem ominąć, likwidując dzięki temu niepotrzebne Błędy.
Do składania używam Panorama Studio3 + Photoshop

Auf der Pirsch


Mein Beitrag für DND2020 – #31

Der Graureiher, auch Fischreiher genannt. Er ist in Eurasien und Afrika weit verbreitet und häufig.
Graureiher sind Lebensraumgeneralisten, die gleichermaßen an Süßgewässern im Landesinneren, an Flussmündungen sowie in Küstenregionen zu Hause sind. Ihre Ansprüche an ihren Lebensraum sind relativ gering. Sie benötigen eine Nähe zu Gewässern mit Flachwasserzonen, verhältnismäßig große Beute und vier bis fünf Monate, in denen die Gewässer nicht zufrieren. Entsprechend findet man sie an Seeufern, Flüssen, Überschwemmungszonen, Schilfgürteln, Sümpfen, Teichen, Stränden, Mangroven und Salzmarschen. (Quelle-Wikipedia)

So die Wikipedia , meinen Graureiher habe ich getroffen an der Spreekanal im Berlin. Also nix da Flachwasser gebiet oder sowas. Aber vielleicht macht der Nur eine Siesta. Auf jeden fall war er ganz gewöhnt an die menschen. Ich konnte fast an 2-3metter an ihn sich zu schleichen ohne ihn wirklich zu erschrecken. Ein Interessante DND Motiv …und meine erste Erinnerung aus Berlin.

Tuffi…der Elefant der fliegen wollte.

Geschichten und Erzählungen, jede Region hat welche. Manche amüsant und fröhlich, andre wiederum ernst und traurig.
Auch in Wuppertal könnt man viele solche Geschichten. Eine davon und wie ich glaube die bekannteste, ist eine erzählung über einen Junge Elefantenmädchen namens Tuffi.
Eine Geschichte die jedes Kind in Wuppertal könnt, und obwohl so unmöglich heute klingt, hat sich wirklich ereignet.
Geschichte über Tuffi … Elefantenmädchen die vor 70 Jahren aus dem Schwebebahn Wagon sprang und vor kurzen einen kleinen Denkmal in Wuppertal bekam.


Es war Juli 1950. Aus Wuppertaler Straßen verschwanden langsam die letzten Trümmer des Krieges. In jenen harten Nachkriegszeiten ein Besuch in einem Zirkus war schon ein große Erlebnis für jedes Kind. Und gerade kam ein Wanderzirkus von Franz Althoff in Wuppertal ein.

Cirkus Franz Althoff gehörte zu den ältesten und größten Artisten und Zirkusdynastien der Welt. Er selbst war aber auch ein brillanter Manager und Zirkus Direktor.
Um viele Besucher für sein Auftritt anzulocken, beschloss er mit seiner Elefantenmädchen Tuffi eine Runde mit der berühmten Schwebebahn zu fahren. Dem Wanderzirkus Franz Althoff diente Tuffi schon seit längerer Zeit als Werbefigur, die überall für Aufsehen sorgte und keinerlei Angst vor dem Menschen hatte. Sie ließ sich in den Straßenbahnen diverser Städte transportieren, trank den Weihwasserbrunnen in Altötting leer, brachte Bierkisten zu einem Baugerüst in Solingen, nahm an einer Hafenrundfahrt in Duisburg teil und besuchte den Stadtdirektor von Oberhausen im zweiten Stock des Rathauses.


Nach langen streit mit den Behörden, um Tuffi in der Wuppertaler Schwebebahn transportieren zu dürfen bekamm Althoff endlich das gewünsche Erlaubniss.
Am 21. Juli 1950 löst er fünf Tickets – eins für sich, vier für das Elefantenmädchen und schiebt Tuffi zusammen mit einer Vielzahl von Reportern in die Bahn. Immer mehr Menschen strömen hinzu, es wird eng im Abteil. Die Fahrt beginnt und Tuffi wird unruhig. Sie versucht sich zu drehen, aber der Platz reicht nicht aus. Schließlich klettert sie auf eine Sitzbank, die unter der Last zusammenbricht. Ob es die Aufregung und die Enge waren, die Tuffi zu dem Sprung aus der fahrenden Bahn veranlassten, oder schlicht die Geräuschkulisse des fahrenden Zuges – darüber ist man sich bis heute uneinig. Die Landung jedenfalls, geriet überraschend weich im tiefen Schlamm der Wupper und hinterließ lediglich ein paar Schrammen auf der dicken Elefantenhaut.

Auch für Zirkusdirektor Althoff nahm die Aufregung ein gutes Ende. Zwar wurde er wegen „fahrlässiger Transportgefährdung und fahrlässiger Körperverletzung“ zu einer Geldstrafe von 450 D-Markt verurteilt (im Abteil wurden einige Menschen verletzt) aber sein Zirkus konnte sich vor Besuchern nicht mehr retten. Tuffi blieb noch 20 Jahre Althoffs größte Attraktion und wurde schließlich mit der Auflösung des Wanderzirkus nach Frankreich an den französischen Cirque Alexis Gruss verkauft. Dort starb sie im Alter von 43 Jahren. (Quele-Stern.de)

Tuffi… Słoniątko co fruwać chciało

Tak naprawdę Tuffi nie chciało uczyć się fruwać, ale…

I tutaj przejdę od razu do opowiedzenia zdarzenia które przeszło do Historii miasta Wuppertal i o której dzisiaj każde dziecko już w przedszkolu słyszało.

Był rok 1950,
W powojennym Wuppertalu trwa odbudowywanie miasta, po wojennych zniszczeniach kończyło się odgruzowanie ulic. W tak ciężkich czasach trochę normalności było wszędzie mile widziane. Taka normalnością przynosiły w tym czasie między innymi Cyrk Franz Althofe który właśnie zawitał do miasta. Franz Althoff nie tylko był członkiem największej na świecie Rodziny Cyrkowców, ale był wyśmienitym Dyrektorem i menagerem Cyrku. Zawsze otwarty na nowe pomysły, od pewnego już czasu wykorzystywał młode słoniątko Tuffi dla celów Reklamowych. Jeżdżąc Tramwajami w wielu miastach Niemiec czy odwiedzając Burmistrza Oberhausen na drugim piętrze Ratusza. Dla Franza Althoff i dla Tuffi która przyzwyczajona do ludzi nie sprawiała nigdy problemów nie było żeczy niemożliwych. Dlatego odwiedzając Wuppertal Franz Althoff postanowił w ramach Reklamy przewieźć małe słoniątko Tuffi z Schwebebahną. Długo Althoff spierał się z władzami o pozwolenie na przewóz Tuffi podwieszaną kolejką w Wuppertalu – z sukcesem.
21 lipca 1950 roku kupił pięć biletów – jeden dla siebie, cztery dla słoniątka – i wepchnął Tuffi do pociągu z dużą liczbą reporterów.
Z biegiem czasu coraz więcej Ludzi chciało zobaczyć z bliska to jednorazowe zdarzenie.

Wagon Kolejki zapełniał się. Podróż, aczkolwiek od stacji do stacji trwa tylko kilka minut, w takich warunkach stawała się nad wyraz niekomfortowa.
Czy to podniecenie i napięcie, które skłoniły Tuffi do wyskoczenia z jadącego pociągu, czy po prostu hałas w jadącym wagonie – dziś jest na to pytanie ciężko odpowiedzieć.
W każdym razie Tuffi wypchała drzwi wagonu i wypadła z 9m wysokości do rzeki Wupper nad która kolejka w tym miejscu jest nadwieszona. Przy półmetrowym stanie wody i głębokim błocie lądowanie było zaskakująco miękkie i pozostawiło tylko kilka zadrapań na grubej skórze słoniątka.
Historia zakończyła się strachem i mandatem dla Franza Althoffa a Tuffi dożyła do 1989 występując na końcu w Cyrku w Francji